- Hasło. -zawołała Gruba Dama
- Czekoladowe żaby. - rzekł Tedy prefekt
Kuzyn Ala zaprowadził ich do dormitoriów. Al dzielił pokój z Jackiem, Dave, Arthur. W jego roczniku było jeszcze 2 innych chłopców w oddzielnym dormitorium: Jonathan i Tommy. Dave był niskim chudym lekko rudawym chłopcem z piegami i niebiesko-zielonymi oczami. Jack bym wysokim lekko grubym szatynem z piwnymi oczami. Arthur był średniego wzrostu o piwnych oczach i blond włosach. Jonathan był wysokim brunetem z niebieskimi oczami. Tommy był z nich najwyszszy. Miał czarne gęste włosy, trochę grubszy niż inni . Miał piwno-szare oczy. Al nie mógł zasnąć. Ciągle myślał o Kejt. Żeby oderwać myśli od tej pięknej dziewczyny zaczął wymyślać imię dla sowy. W końcu nazwał go Godryk. Kiedy już zasnął ciągle śniła mi się ta sama peleryna. Czuł w tedy się dziwnie. Obudził się zlany potem, ale nie pamiętał co mu się śniło. Kiedy zszedł do wielkiej sali dostał plan zajęć.
- 8:00 10:00 Eliksiry Pani Profesor Wasley
- 10:00 11:00 zielarstwo Pan Profesor Longbooton
- 11:00:12:00 zaklęcia Pani Profesor Lovegood
- 12:15 13:15 O.P.C.M Pani Profesor Potter
- 13:15 14:15 transmutacja Pan Profesor McCras
- Tak. Pierwsza lekcja z moją mamą! - odpowiedziała podekscytowana
- Siedzisz ze mną? - zapytał Al Rose.
- Nie mogę. Siedzę z Anabeth - Rose wskazała blondynkę z szarymi oczami.
- Hej jestem Katniss - zagadała wysoka brunetka z piwnymi oczami.
- Cześć jestem Albus- powiedział niepewnie
Nagle pojawiła się Kejt. i obwieściła:
- Pierwszoroczniaki mogą mieć miotłę pod warunek że dostaną się do drużyny! Zwolniły się aż 4 miejsca! Szukający pałkarza i jedno ścigającego oraz obrońca! Casting jutro! - wykrzyczała
Albus myślał że padnie. Jest niemal najlepszy na pozycji szukającego. James jest w drużynie na pozycji ścigającego. Rose pewnie będzie obrońcą jeśli będzie chciała. Jest bardzo szybka i zwinna.
Na Eliksirach omawiali składniki. Rose i Katnis zdobyły już 20 punktów dla Gryffindoru. Mieli lekcje z krukonami. Rav dostał 10 punktów. Na zielarstwie było tylko wprowadzenie. Lekcję mieli z Puchonami. Gryff dostał 10 punktów zowu dzięki Rose. Puchoni zdobyli też 10. Na zaklęciach uczyli się "Wingariumlewiosaa" tym razem to Anabeth zdobyła 10 a Ślizgoni 5 bo jako drugiemu udało się Malfoyowy. Później lunch. Kiedy Al i Jack jedli zupę niemal całość była na stole bo każdy gestykulował największy wyczyn w Quidditchu. W końcu najlepsza lekcja jaką mogli mieć. O.P.C.M. na której nauczała mama Jamesa i Ala. Uczyli się teorii jutro praktyka. Następnego dnia nikt nie uważał na lekcjach każdy czekał na Casting do drużyny. W końcu o 6 zebrali się na boisku chyba wszyscy gryffoni. Kapitanem był syn Wooda Robbie. Był podobny do Wooda niemal taki sam. Tylko miał szarawe oczy. Niektórzy nie umieli latać na miotle.
- Najpierw szukający. - oznajmił Robbie
Pięciu wystąpiło, w tym Al.
- Szukamy kogoś szybkiego, i zwinnego. Nie możecie korzystać ze swoich mioteł. Weźmiecie stare Nimbusy 1999. Chcemy ocenić po umiejętnościach nie po miotle. Rozpocznijcie od okrążenie boiska. - Wood skończył.
Al i czterech innych kandydatów dosiadło mioteł. Kiedy skończył się wyścig Al był pierwszy ale na remisie z jakimś chłopakiem z 5 klasy, na drugim miejscu była Kejt, za raz po niej jakiś chłopak z trzeciego roku i na końcu nie znajomy mu dziewczyna. Okazało się że pomyliła i zamiast pójść na Casting do krukonów poszła do Gryffonów. Odpadła razem z niewiele szybszym chłopakiem z trzeciego roku. Zostało ich trzech.
- Dobrze się spisaliście. Teraz chcę zobaczyć was indywidualnie. Pierwszy Potter. - oznajmił Wood
Al poszedł za Robbiem. Po kolei Wood rzucał piłkami golfowymi we wszystkie strony a Al musiał łapać. Albus złapał wszystkie piłki.
- No, no no. Widać że jesteś synem Harrego Pottera. - rzekł Wood.
Kejt nie złapała tylko jednej piłki. Okazało się że tamten z piątego roku nie jest taki dobry. złapał zaledwie jedną piłkę. Albus został szukającym. A James był dumny. Rose powaliła konkurencje i została obrońcą. Siostra Anabeth - Samanta została pałkarką a Arthur jest ścigającym. Drużyna była taka: Ścigający : James Arthur i Alen. Szukającym jest Al a obrońcą Rose. Pałkarzami jest Wood i Sam.
Już lepiej z długością, ale nie najlepiej. To i tak jest krótko, a opisałaś tu aż dwa dni. Nie będę Ci wypisywać wszystkich błędów, tylko te najważniejsze.
OdpowiedzUsuń1. Casting? Nie ma castingów, są eliminacje do drużyny. + nowi zawodnicy to pierwszoroczni. Mało który kapitan tak robi. Po prostu 2/3 drużyny to niedoświadczone dzieciaki, ale to Ty tutaj decydujesz :)
2. Katniss i Annabeth - zalatuje Igrzyskami Śmierci i Percym Jacksonem. Lepiej wymyślić inne imiona, nie ściągaj :)
3. Opis chłopców z dormitorium - słabo Ci to wyszło. Musisz używać więcej barwnych określeń + nadal brakuje opisu Albusa, który jest tu głównym bohaterem.
4. Interpunkcja leży i kwiczy. Błagam, popracuj nad nią! Może ktoś Ci będzie sprawdzał rozdziały? :)
5. Pomysł, żeby Hermiona i Ginny pracowały w szkole? Całkiem ciekawie, tylko, że z książek J.K. Rowling wiemy, że Hermiona pracowała w Ministerstwie, a Ginny grała w drużynie Quidditcha, później nie pracowała i zajmowała się domem.
6. Coś Ci się pomieszało: z tego co dobrze przeczytałam to Scorpius trafił do Ravenclawu, a tu nagle zgarnia punkty dla Slytherinu...
7. Co do tajemniczej peleryny... Za mało dramaturgii! Ktoś miała pelerynę przeszedł się z nią po szkole, a już tu się szykuje jakaś afera. Lepiej by to wyglądało gdyby komuś coś zginęło lub ktoś został porwany. Chyba, że to się rozwiąże w następnym rozdziale :)
8. Naprawdę masz to coś do pisania, tylko musisz ciężko pracować. Nie lepiej wstawiać rozdziały co tydzień, ale żeby były dłuższe? Czytelnik musi się "wciągnąć" w tą historię, a jeśli notka ma stronę, a poprzednie pół strony, to sama rozumiesz... Słabo :/
Liczę, że się poprawisz i popracujesz nad fabułą. Więcej opisów! Opisy to podstawa, wtedy czytelnik może zobaczyć jak widzisz pewną sytuację itp. :)
Czekam na następny rozdział i życzę weny
Lily
PS Zapraszam na 10. rozdział :)
Usuńhttp://www.druga-polowka-lily.blogspot.com/
Jest dłużej i lepiej! Naprawdę!
OdpowiedzUsuńSzkoda tylko że nadal to za mało, porządny rozdział powinien mieć około 1000 słów (możesz to wyliczyć na internetowym liczników słów nie LITER!)
Będzie lepiej! Życzę weny! i CZEKAM NA KOLEJNY ROZDZIAŁ.
Witaj, Luno!
OdpowiedzUsuńNiedawno (ponad miesiąc temu) przeczytałaś moje fan fiction "Nic nigdy nie dzieje się przypadkiem". Piszę, aby Cię poinformować, że reaktywuję bloga i serdecznie zapraszam z powrotem! :)
http://believe-in-impossible-feelings.blogspot.com/
Pozdrawiam, Ev. :*
PS. Przepraszam za spam. x